Proste rzeczy

#whatiseewhenIcycle, edycja holenderska
Podobno Polacy mają opinię wiecznie narzekającego, marudnego i niesympatycznego narodu. Owszem, mamy skłonności do marudzenia, ale może wcale nie jest aż tak źle? Jeśli chcesz być zgrzybiałym, skrzywionym małolatem narzekającym na wszystko, co tylko może przyjść ci do głowy, ale nie robiącym zupełnie nic poza gapieniem się w ekran telefonu lub komputera - proszę bardzo, droga wolna, marudź dalej. Sama tak zazwyczaj robię, ale to nastawienie powoli się zmienia, przynajmniej w niektórych sytuacjach. Bo okazuje się, że wystarczy podniesienie ręki, skinięcie głową lub uśmiech. Genialne w swojej prostocie, prawda?

Nie mam na myśli bezsensownego całodniowego suszenia kłów do każdej napotkanej osoby. Nie oszukujmy siebie i innych, wszyscy znają kogoś, kto najzwyczajniej w świecie działa na nerwy,  a takie fałszywe uśmiechy dają odwrotny efekt. Mam na myśli zwykłą uprzejmość wobec nieznajomych.

Od niedawna coraz bardziej wkręcam się w środowisko kolarskie. Poza przeglądaniem całej masy for internetowych i innych stron związanych z tą dyscypliną śledzę wyniki wyścigów, wyposażyłam się w nowy rower, jeżdżę coraz więcej i zaczęłam zwracać uwagę na osoby, z którymi mijam się na drodze.

Co ma to wspólnego z uprzejmością?

Mało który kolarz po prostu przejedzie obok. Większość z nich uśmiecha się, podnosi rękę czy kiwa
głową (u osób jeżdżących na MTB raczej tego nie zauważyłam...). Zupełnie nieznajome osoby, z którymi łączy cię wspólna pasja, potrafią zdobyć się na mały gest, który skutecznie poprawia humor jeszcze bardziej niż sama jazda. Nie zasuwam po okolicy w obcisłych strojach z lycry (na szczęście dla tych, którzy mnie mijają), nie mam wypasionego roweru na karbonowej ramie, ale jadę i to wystarczy. Czasem są momenty, kiedy noga nie podaje, podjazd wydaje się ciągnąć w nieskończoność, a w dodatku wieje w twarz. Wtedy mały gest wystarczy, żeby wiedzieć, że ktoś jeszcze się z tym zmaga. Od razu robi się lepiej, a zwykła uprzejmość działa jak siła napędowa - od razu jedzie się lżej, podjazd jakiś taki mniej stromy, wiatr słabszy... Jasne, zawsze zdarzy się ktoś, kto nie odmacha, nie podniesie ręki, nie odpowie uśmiechem na uśmiech, ale nie każdy zna zwyczaje i nie każdy chce się do nich stosować. Ich wybór.

Dokładnie w taki sam sposób działa mechanizm codziennego życia. Uśmiech od razu kojarzy się pozytywnie, jest gestem sympatii i potrafi poprawić nawet najpaskudniejszy dzień. Nie masz powodów do uśmiechu?

Kłamstwo.

Wyjmij słuchawki, odłóż telefon, wsłuchaj się w świat. Wsiądź na rower i zrób kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów, odmachaj innym rowerzystom. Podziwiaj widoki, walcz sam ze sobą, zgub się we własnych myślach.

I co, lepiej?



Wszystkie zdjęcia robione telefonem podczas najróżniejszych wycieczek rowerem.

Komentarze

Popularne posty