Dzień dobry, wróciłam.



Ostatnio rozmawiałam z pewnym człowiekiem - bardzo inteligentnym i sympatycznym, jednocześnie mającym w sobie coś z bohaterów romantycznych. Jako dusze humanistyczne, kreatywne, w końcu zeszliśmy na temat tworzenia.
Z moim pisaniem jest tak, że po prostu nie mam na to czasu, a jeśli już mam wolną chwilę - brakuje chęci i weny, na co oczywiście nie omieszkałam się pożalić, podobnie jak na wszechogarniający i odbierający wszelką motywację weltschmerz. W odpowiedzi dostałam jedno zdanie: "Musisz znaleźć to coś, co sprawi, że przy pisaniu będziesz mogła oderwać się od świata". Oto i jestem (pod zmienionym adresem i tytułem).
Dziękuję, G.



Co działo się ze mną przez cały  ten czas? Bardzo wiele, poczynając od wielkich rewolucji, takich jak przeprowadzka, zmiana szkoły i kręgu znajomych, kończąc na tych małych, nieistotnych. Były wzloty i upadki, wielkie napady weny twórczej i okropna niemoc, smutki i radości, porażki i zwycięstwa...
Przez czas, kiedy tu nie pisałam - o ile się nie mylę, to minęło 2,5 roku - zmieniłam się ja, zmieniło się podejście... doszłam do wniosku, że nie chcę się ograniczać do pisania jedynie o książkach, bo nie daje mi to przyjemności, a staje się rzemiosłem. Dookoła jest mnóstwo ważniejszych rzeczy, które mnie poruszają lub są w jakiś sposób istotne,  a czasem mam ochotę pisać o głupotach.

Czego zatem można się spodziewać po moim powrocie? 
Z pewnością tekstów w typie felietonu, raz lepszych, innym razem nieudolnych. Czasem pojawi się jakaś recenzja lub po prostu coś, co będzie chodzić mi po głowie. Nie wiem, jak będzie z regularnością. Muszę wyrobić w sobie pewne nawyki, ale jednocześnie mam już te obowiązków, że nie chcę dokładać kolejnych zobowiązań.

To chyba wszystko, co miałam zamiar przekazać. Mam nadzieję, że raz na jakiś czas zajrzy tu jakiś zbłąkany czytelnik, a może nawet zostanie na dłużej.

Komentarze

Popularne posty