Rapowe pismo na papierze - wydanie specjalne VAIB


Od dłuższego czasu w internecie ukazuje się magazyn „VAIB”, przeznaczony dla osób zainteresowanych szeroko pojętą kulturą hip-hop. Przeglądałam część numerów, głównie ze względu na wywiady. Kiedy miało ukazać się wydanie drukowane, zapisałam się do preorderu – z ciekawości, co takiego można umieścić w takim pisemku oraz jak będzie wyglądać na papierze. Niestety – szału nie ma.


            Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne – jasna, ładna graficznie okładka, gruby papier i ładny druk. Krótki rzut oka na spis treści i już wiedziałam, że redakcja skupiła się głównie na wywiadach, czyli tym, co w „Vaibie” do tej pory interesowało mnie najbardziej. Moją uwagę przykuł także cykl „Zamiast recenzji” – nie byłam w stanie wyobrazić sobie czasopisma o muzyce bez recenzji, ale o tym za chwilę.

            Na pierwszych stronach znalazły się krótkie informacje o najważniejszych wydarzeniach, a także o tym, kto opuścił, a kto zmienił label, która bardzo mi się przydała  - w końcu zebrano w jednym miejscu większość informacji, w których najzwyczajniej w świecie się pogubiłam.
Następny jest cykl „Vinyl na 33 obrotach”, dotyczący DJ-ów. Zapowiada się ciekawie, mam zamiar przyjrzeć mu się dokładniej w poprzednich i nadchodzących numerach. Na kolejnej stronie znajduje się krótki opis następnej serii, „Nieznani sprawcy”, mającej promować mniej znanych artystów. Niestety poskąpono miejsca na choć jeden odcinek; zamiast niego pojawiły się jedynie kody QR odsyłające do wydania internetowego, podobie jak w przypadku „Taśmy Produkcyjnej”, która dotyczy producentów.
Później pojawił się dział „Zamiast recenzji...”, który wcześniej mnie zaintrygował. Co kryje się za tym tytułem? Zestawienie pięciu najlepszych bangerów i i chillout’owych kawałków w Polsce i na świecie z 2014. Spodziewałam się czegoś lepszego – recenzje są potrzebne.

            Artykuły nie robią szału, przeczytałam je, ale nie zrobiły na mnie wrażenia. Brakuje w nich polotu i „tego czegoś”; zainteresował mnie jedynie tekst o polskich wytwórniach płytowych, ze względu na tematykę.

Część wywiadów była mi już znana z wydania internetowego, więc nie będę ich komentować zbyt szeroko. Wspomnę jednak o wywiadzie z Pyskatym, który był... Cóż, słaby. Nie spodobał mi się sposób, w jaki były sformułowane pytania, a w pewien sposób rozbawiła mnie pomyłka dotycząca wieku. Kolejne wywiady (przynajmniej te, które przeczytałam od razu) prezentują się już lepiej.

            Na końcu umieszczono relacje, które również nie sa powalające, szczególnie ta z Hip Hop Kempu. Autor opisuje wszystko dookoła, kolejki, ochronę i inne bzdety, a to, co najważniejsze, czyli muzyka, doczekało się wzmianki w postaci jednego akapitu na samym końcu. Kolejne relacje są już nieco lepsze.

            Pod względem poprawności językowej tez nie jest zbyt różowo. Nie ma rażących błędów ortograficznych, ale redaktorzy są chyba nieco na bakier z zasadami interpunkcji. Styl większości artykułów również pozostawia wiele do życzenia.

            Czy kupowałabym VAIB, gdyby pojawił się w regularnej sprzedaży? Wszystko zależy od ceny – jeśli ta byłaby znośna dla kieszeni licealisty, pewnie dałabym magazynowi jeszcze jedną szansę, a jeśli nic nie uległoby zmianie, odpuściłabym i zajrzała do niego dopiero za pewien czas, żeby sprawdzić czy zaszły jakiekolwiek zmiany. Internetowe wydanie nadal będę przeglądać jedynie ze względu na wywiady, bo to interesuje mnie najbardziej. No, może jeszcze krzyżówki... ;) Cieszy mnie jednak, że powstał taki magazyn i mam nadzieję, że będzie rozwijał się we właściwym kierunku.

Komentarze

Popularne posty