26 000 km przez Azję. "Autostopem przez życie"

Grafika z facebookowego profilu Przemka Skokowskiego

Bogactwo i różnorodność świata od wieków inspirują i ciekawią. Odkąd tylko to możliwe, człowiek dąży do jak najdokładniejszego poznania otaczającego go środowiska. Współcześnie, gdy duża jego część została już zbadana i opisana, część granic została otwarta, a transport - także na duże odległości - stał się o wiele bardziej dostępny i tańszy, prawie każdy ma okazję wyjazdu i poznania nowych miejsc i odmiennych kultur. Niestety nie wszyscy są w stanie poczuć ducha wędrówki, w związku z czym wyjeżdżających można podzielić na dwa gatunki: turystów i podróżników.


Ci pierwsi skupiają się przede wszystkim na wypoczynku; chcą oglądać ładne widoki, spać w wygodnych hotelach i wylegiwać się na plaży. Stawiają na wygodę i spokój. Głównym celem podróżników jest poznawanie nie tylko nowych miejsc, ale także ludzi, ich codziennego życia, obyczajów, tradycji, czyli tego, co najciekawsze. Nie zawsze wybierają najwygodniejsze sposoby przemieszczania się - jeżdżą autobusami, pociągami, poruszają się pieszo lub na rowerach; często wybierają także autostop, tak jak Przemek Skokowski, autor bloga Autostopem przez życie i książki o tym samym tytule.


Bloga udało mi się znaleźć w okresie fascynacji dalekimi, szalonymi podróżami w nieznane, wywołanej przeczytaniem "W drodze" Jacka Kerouaca i obejrzeniem "Into the wild". Sama - choćby z racji niepełnoletniości - nie mogłam nigdzie pojechać bez opieki, poza wycieczką do rodziny w Olsztynie, więc chłonęłam każde słowo i każdą relację. Urzekł mnie prostotą, stylem pisania autora i jego pomysłem na akcję "Postcards from Europe". Zaglądam tam do tej pory, więc kiedy tylko udało mi się namierzyć książkę po okazyjnej cenie (prowadzę żywot biednego ucznia mieszkającego na stancji, coś jak student w wersji demo, więc niemal 40 zł to dla mnie spory wydatek), wygrzebałam ostatnie zaskórniaki i kupiłam. Czy żałuję? Nie.


Ponad czterystustronnicowa publikacja wciągnęła mnie już od pierwszej strony mimo tego, że przebieg wyjazdu był mi już z grubsza znany z notek w internecie. Gdyby nie cała armia zadanek z matematyki, prawdopodobnie przeczytałabym ją za jednym, góra dwoma posiedzeniami. Cieszę się jednak, że tego nie zrobiłam; dłuższe przerwy pozwalały na lepsze wczytanie się, wręcz delektowanie opisami Birmy, Chin czy Kirgistanu. Autor uniknął patetycznych opisów kolejnych wschodów i zachodów słońca i ciągłego podkreślania np. biedy panującej w niektórych częściach tych kraju. Prosty, potoczny język sprawia, że czułam się tak, jakby pan Przemek siedział przede mną i po prostu snuł swoją fascynującą opowieść. Chwilami czułam się jakbym razem z nim pakowała przemoczony namiot czy uczyła dzieci w sierocińcu angielskiego. Nie ma nadęcia, żadnego "ja jestem wielkim podróżnikiem, a ty leniem siedzącym na tyłku i nic nie rozumiesz".

Rozbrajający jest także humor - niewysublimowany, ale szczery i czasem ocierający się nawet o "suchary", co czyni go jeszcze lepszym i bardziej realnym.

Książka nie jest jedynie opisem przygód tak wielkich, że aż nierealnych, a opisem autostopowej codzienności, wszystkich jej zalet i wad. Po skończeniu czytania sama miałam ochotę spakować plecak i przejść się na wylotówkę z miasta, po czym pojechać w nieznane, ku przygodzie.


"Autostopem przez życie" to wspaniała książka pokazująca podróże z perspektywy ciekawskiego człowieka z misją, zafascynowanego tym, co dalekie i obce, jednocześnie zachowująca stuprocentowy realizm - nie ma w niej koloryzowania czy naciągania faktów. Spędziłam z nią bardzo miłe trzy wieczory, wypełnione śmiechem i przyjemnością płynącą z czytania. Za oknem wieje, pada i robi się coraz bardziej dobijająco, więc nadchodzi czas na wspominanie własnych wyjazdów i planowanie kolejnych wakacji. Książki takie jak ta pokazują magię miejsc o wiele lepiej niż całe stosy pięknie ilustrowanych przewodników, ponieważ skupiają się na ludziach, a to właśnie oni tworzą to, co najważniejsze - atmosferę.

***


Warto wspomnieć o aktualnym projekcie pana Przemka - niedawno wyruszył w autostopową podróż na... Antarktydę! Wyprawie przyświeca szczytny cel - zebranie 100 tysięcy złotych dla hospicjum dziecięcego. Akcję można wesprzeć tutaj, a relację z wyprawy - na blogu.

Komentarze

Popularne posty